Jak ja tego zdania nie znoszę! Irytacja sięga 60% mojej skali, więc dosyć dużo. Najedzony cholernie zasiadłem do internetowego świata by coś wam skrobnąć.
Święconka - ten priorytetowy symbol Świąt Wielkiej Nocy jest przez nas, Polaków, upiększany do granic możliwości. Kiedy ja, skromny chłopak szedłem ze skromnym koszyczkiem, ludzie stali z koszami jakby wyjęte prosto z hipermarketów! Nie żartuję. Wyobrażam sobie ile tam pęt kiełbasy było i ile jajek. Brak umiaru - to następna wada Polaków. Mało? Nie wiem czy u was też jest w kościele lub przed nim wystawiony stół na postawienie swoich święconek. Okej, u mnie też był, ale nie widzę sensu pchać się pomiędzy tłum by postawić swój koszyk i pochwalić się zawartością. No jasne, ja nie - ale inni ludzie - no ba! "Szybko idź postaw koszyk na stole bo nie będzie miejsca!". Irytacja zwiększa się o kilka punktów procentowych. Po takich symbolicznych spotkaniach ludzi, gdzie powinno być się uprzejmym etc. można wynieść takie wnioski o ludziach w okół, że z zazdrością przypominamy sobie filmy gdzie między ludźmi jest wspaniale, ale... No właśnie - to tylko filmy.
Co do uprzejmości ludzi... Dzisiaj odwoziłem babcie do domu, zrobiłem ok. 200 km. Korków, o dziwo nie było (szczególnie w Jankach było dosyć luźno - na szczęście!), ale kierowcy trafiali się z dwóch różnych obozów. Pierwszy obóz - wpuszczają, przepraszają, dziękują. Drugi obóz - chyba nie muszę wyjaśniać. Spotkałem dzisiaj przeważającą ilość kierowców z pierwszego obozu, ale trafił się jeden z "opozycji" i przysłonił całe dobre wrażenie pozostałych. Cwaniak - Volkswagen Jetta z 2009 roku, za kierownicą człowiek-ekiera (ale chyba było mu zimno bo miał zamknięte okno więc wyobraźcie sobie jak wyglądał... Ekiera przy zamkniętym oknie). Zmieniałem pas, wyjechałem na pół jego pasa, a ten jedzie - nie patrzy, że chcę wjechać. Jeszcze miał czelność trąbnąć i wymachiwać rękoma. Widać, że mu się spieszyło, ale i tak go dogoniłem nie prując wcale. Brak uprzejmości i chamstwo czasami doprowadza do stłuczek, których nie raz byłem świadkiem. Bądźmy uprzejmi, a korków będzie mniej i cierpliwości się nauczymy.
Myślę, że można już zamknąć temat świąt i wrócić do codziennych obowiązków lub do odpoczynku (kto ma wolne do czwartku? "Łapka w górę!"). Co planujecie w te wolne dni? Czyżby odchudzanie? Nie zdziwiłbym się - jak ja patrze na swój biedny, twardy i wypukły brzuszek to też myślę o tym by trochę przystopować.
Pozdrawiam was i czekam na komentarze! Peace & Love!
Święconka - ten priorytetowy symbol Świąt Wielkiej Nocy jest przez nas, Polaków, upiększany do granic możliwości. Kiedy ja, skromny chłopak szedłem ze skromnym koszyczkiem, ludzie stali z koszami jakby wyjęte prosto z hipermarketów! Nie żartuję. Wyobrażam sobie ile tam pęt kiełbasy było i ile jajek. Brak umiaru - to następna wada Polaków. Mało? Nie wiem czy u was też jest w kościele lub przed nim wystawiony stół na postawienie swoich święconek. Okej, u mnie też był, ale nie widzę sensu pchać się pomiędzy tłum by postawić swój koszyk i pochwalić się zawartością. No jasne, ja nie - ale inni ludzie - no ba! "Szybko idź postaw koszyk na stole bo nie będzie miejsca!". Irytacja zwiększa się o kilka punktów procentowych. Po takich symbolicznych spotkaniach ludzi, gdzie powinno być się uprzejmym etc. można wynieść takie wnioski o ludziach w okół, że z zazdrością przypominamy sobie filmy gdzie między ludźmi jest wspaniale, ale... No właśnie - to tylko filmy.
Co do uprzejmości ludzi... Dzisiaj odwoziłem babcie do domu, zrobiłem ok. 200 km. Korków, o dziwo nie było (szczególnie w Jankach było dosyć luźno - na szczęście!), ale kierowcy trafiali się z dwóch różnych obozów. Pierwszy obóz - wpuszczają, przepraszają, dziękują. Drugi obóz - chyba nie muszę wyjaśniać. Spotkałem dzisiaj przeważającą ilość kierowców z pierwszego obozu, ale trafił się jeden z "opozycji" i przysłonił całe dobre wrażenie pozostałych. Cwaniak - Volkswagen Jetta z 2009 roku, za kierownicą człowiek-ekiera (ale chyba było mu zimno bo miał zamknięte okno więc wyobraźcie sobie jak wyglądał... Ekiera przy zamkniętym oknie). Zmieniałem pas, wyjechałem na pół jego pasa, a ten jedzie - nie patrzy, że chcę wjechać. Jeszcze miał czelność trąbnąć i wymachiwać rękoma. Widać, że mu się spieszyło, ale i tak go dogoniłem nie prując wcale. Brak uprzejmości i chamstwo czasami doprowadza do stłuczek, których nie raz byłem świadkiem. Bądźmy uprzejmi, a korków będzie mniej i cierpliwości się nauczymy.
Myślę, że można już zamknąć temat świąt i wrócić do codziennych obowiązków lub do odpoczynku (kto ma wolne do czwartku? "Łapka w górę!"). Co planujecie w te wolne dni? Czyżby odchudzanie? Nie zdziwiłbym się - jak ja patrze na swój biedny, twardy i wypukły brzuszek to też myślę o tym by trochę przystopować.
Pozdrawiam was i czekam na komentarze! Peace & Love!