poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Święta, święta i po świętach...

Jak ja tego zdania nie znoszę! Irytacja sięga 60% mojej skali, więc dosyć dużo. Najedzony cholernie zasiadłem do internetowego świata by coś wam skrobnąć.

Święconka - ten priorytetowy symbol Świąt Wielkiej Nocy jest przez nas, Polaków, upiększany do granic możliwości. Kiedy ja, skromny chłopak szedłem ze skromnym koszyczkiem, ludzie stali z koszami jakby wyjęte prosto z hipermarketów! Nie żartuję. Wyobrażam sobie ile tam pęt kiełbasy było i ile jajek. Brak umiaru - to następna wada Polaków. Mało? Nie wiem czy u was też jest w kościele lub przed nim wystawiony stół na postawienie swoich święconek. Okej, u mnie też był, ale nie widzę sensu pchać się pomiędzy tłum by postawić swój koszyk i pochwalić się zawartością. No jasne, ja nie - ale inni ludzie - no ba! "Szybko idź postaw koszyk na stole bo nie będzie miejsca!". Irytacja zwiększa się o kilka punktów procentowych. Po takich symbolicznych spotkaniach ludzi, gdzie powinno być się uprzejmym etc. można wynieść takie wnioski o ludziach w okół, że z zazdrością przypominamy sobie filmy gdzie między ludźmi jest wspaniale, ale... No właśnie - to tylko filmy.

Co do uprzejmości ludzi... Dzisiaj odwoziłem babcie do domu, zrobiłem ok. 200 km. Korków, o dziwo nie było (szczególnie w Jankach było dosyć luźno - na szczęście!), ale kierowcy trafiali się z dwóch różnych obozów. Pierwszy obóz - wpuszczają, przepraszają, dziękują. Drugi obóz - chyba nie muszę wyjaśniać. Spotkałem dzisiaj przeważającą ilość kierowców z pierwszego obozu, ale trafił się jeden z "opozycji" i przysłonił całe dobre wrażenie pozostałych. Cwaniak - Volkswagen Jetta z 2009 roku, za kierownicą człowiek-ekiera (ale chyba było mu zimno bo miał zamknięte okno więc wyobraźcie sobie jak wyglądał... Ekiera przy zamkniętym oknie). Zmieniałem pas, wyjechałem na pół jego pasa, a ten jedzie - nie patrzy, że chcę wjechać. Jeszcze miał czelność trąbnąć i wymachiwać rękoma. Widać, że mu się spieszyło, ale i tak go dogoniłem nie prując wcale. Brak uprzejmości i chamstwo czasami doprowadza do stłuczek, których nie raz byłem świadkiem. Bądźmy uprzejmi, a korków będzie mniej i cierpliwości się nauczymy.

Myślę, że można już zamknąć temat świąt i wrócić do codziennych obowiązków lub do odpoczynku (kto ma wolne do czwartku? "Łapka w górę!"). Co planujecie w te wolne dni? Czyżby odchudzanie? Nie zdziwiłbym się - jak ja patrze na swój biedny, twardy i wypukły brzuszek to też myślę o tym by trochę przystopować.

Pozdrawiam was i czekam na komentarze! Peace & Love!

czwartek, 5 kwietnia 2012

Pierwszy post!

Witajcie! Zdecydowałem się poblogować trochę (jeśli w ogóle jest takie słowo w naszym słowniku) co siedzi w mojej głowie, ileż można dusić w sobie tyle spraw? Wolę podzielić się tym co myślę, mam nadzieje, że otrzymam pozytywne odpowiedzi i dowiem się czegoś ciekawego od was!

Święta wielkanocne, święta które powinny być - patrząć przez perspektywę religijności - w naszym kraju najhuczniej obchodzone, ponieważ symbolizują zmartwychwstanie Jezusa. Jak jest na prawdę? Tak jak na Święta Bożego Narodzenia, więc sprzątanie swojego mieszkania (cały dzień!), bieganie po sklepach by stół nie był pusty itd. Nie odkryję ameryki kiedy powiem, że większość ludzi w Polsce nie czuje duchowej potrzeby, by iść do kościoła, pomodlić się, po prostu "poczuć" te święta. Powtórka z rozrywki w postaci pełnych brzuchów, narzekania na politykę przy stole rodzinnym, czasem nawet nie potrzebne sprzeczki - w imię czego? No właśnie. Co o tym sądzicie? Ja już jestem po WIELKIM sprzątaniu i po szaleństwie zakupowym. Zostało tylko wszystko przygotować, a jak u was? Może nawet jeszcze nie zaczęliście?

Pozdrawiam was i życzę Wesołego Jajka (cokolwiek to znaczy)!